Co za dużo
czyli można przedobrzyć z dawaniem
Wyobraźmy sobie sytuację, że masz ze sobą pełny dzbanek z wodą. Zauważasz, że Twój przyjaciel trzyma w ręku pustą szklankę i postanawiasz dać mu swoją wodę. Zaczynasz lać i stwierdzasz, że oddasz mu wszystko co posiadasz, bo nie chcesz, żeby był spragniony. Płyn wypełnia szklankę i dociera już do samego brzegu, ale Ty lejesz dalej. Woda rozlewa się na ziemię, ubranie Twojego przyjaciela jest mokre, a on denerwuje się na Ciebie. Przecież chciałaś dobrze! Chciałaś podzielić się całą swoją wodą! Pomimo dobrych intencji zrobiłaś więcej bałaganu niż pożytku. Chciałaś dać więcej, niż druga osoba mogła przyjąć. Czas na kolejną lekcję Kabały.
Choć wiele zasad i prawd, o których tutaj opowiadam wydaje się być dość prostych, to każda z nich niesie za sobą multum strzałek (w mojej głowie) i powiązań do kolejnych konceptów, o których nie mogę Wam nie opowiedzieć. Chciałabym zawrzeć to wszystko w jednym artykule i przysłowiowo wyczerpać temat, ale staram się dozować i liczę, że czytacie po kolei ;)) A jeśli nie, to staram się przedstawiać te informacje w jak najbardziej przystępny sposób. Dajcie znać jak mi idzie.
Ostatnio pisałam o tym jak ważna jest umiejętność przyjmowania i niedawanie z miejsca braku. Dzisiaj idziemy o krok dalej, bo przed nami bardzo ważne zagadnienie, dotyczące tego, że dawanie, nawet ze szczerymi intencjami, nie zawsze przynosi zamierzone skutki.
Keep reading with a 7-day free trial
Subscribe to Karolina Sobańska to keep reading this post and get 7 days of free access to the full post archives.



